Niektórzy mają niemałe zmartwienie z internetem, dopadło i mnie. Internet u mnie chodzi jak należy, i w domu i w pracy, i mobilnie też. Ale mojemu cholernemu Ajfonowi coś się stało i się nie łączy bezprzewodowo. A wiadomo ile danych się ściąga, jak się ogląda filmiki na YouTube czy publikuje na Facebooku. Niby widzi sieć, niby się łączy, a nie ma internetu. Muszę być w zasięgu dwóch metrów od routera żeby móc przeglądać sieć. Wystarczy że wyjdę z pokoju - nie ma. Wszyscy inni odbierają - komórki, tablety, laptopy, latają po całym domu i się cieszą z zasięgu, tylko nie ja. Już zrobiłam wszystko co mogłam, zresetowałam ustawienia sieci, ustawienia telefonu też, w końcu wyczyściłam wszystko i przywróciłam do ustawień fabrycznych - nic. Chyba coś ze sprzętem więc. Zgłosiłam usterkę, czekam. Niby przeżyć przeżyję, jakiś tam internet mam, bo nawet LTE w niektórych miejscach, ale na tym nie wszystko pojedzie niestety, bo niektóre aplikacje wymagają wifi i bez tego ani rusz. Przeklęty Apple!
Ale że moja komórka najlepsza z najlepszych bo służbowa, muszę cierpliwie czekać aż mi ją wymienią czy coś. Bo prywatnej nie mam i mieć nie będę póki nie muszę, nie będę z dwoma telefonami ganiać jak oszołom. No i tak to się wyżaliłam przy poniedziałku. Ech.
poniedziałek, 16 września 2013
sobota, 14 września 2013
Oto co wygrałam
Pisałam dwa dni chyba temu że wygrałam coś tam firmy Lancôme. No to teraz o tym będzie, ale proszę się ze mie nie śmiać. To jest jeden z moich nielicznych wpisów kosmetycznych, więc jestem niezmiennie podekscytowana.
Oto co dostałam w przesyłce:
Nie mogę powiedzieć że się nie ucieszyłam, bo ucieszyłam się bardzo. Prawie nigdy nic nie wygrałam, ale o tym już pisałam. Lustereczka nie miałam, bo jedyne moje z podrabianego Louis Vuitton które zakupiłam w Tunezji, rozleciało się i zardzewiało. Więc musiałam się przeglądać w Iphonie.
A co do palety cieni... coż, kolory wybrano dla mnie idelanie takie jaki mi były potrzebne. Co z tego, że dokładnie tydzień wcześniej kupiłam sobie podobną paletę... L'Oreal? Będę miała dwie, w dodatku ta nowa jest w znacznie piękniejszym opakowaniu, o wiele lepiej wykonana. Jeszcze nie używałam ani jednego ani drugiego, a już czai się na to wszystko SĘP w postaci mojej córki. O nie, sęp tym razem nie wysępi. Niech SE sama weźmie i zabierze udział w konkursie, co nie?
Oto co dostałam w przesyłce:
Takie oto dwa pudełeczka:
W jednym pudełeczku lustereczko damskie do torebki, w drugim...
W drugim pudełeczku cienie do powiek.
Nie mogę powiedzieć że się nie ucieszyłam, bo ucieszyłam się bardzo. Prawie nigdy nic nie wygrałam, ale o tym już pisałam. Lustereczka nie miałam, bo jedyne moje z podrabianego Louis Vuitton które zakupiłam w Tunezji, rozleciało się i zardzewiało. Więc musiałam się przeglądać w Iphonie.
A co do palety cieni... coż, kolory wybrano dla mnie idelanie takie jaki mi były potrzebne. Co z tego, że dokładnie tydzień wcześniej kupiłam sobie podobną paletę... L'Oreal? Będę miała dwie, w dodatku ta nowa jest w znacznie piękniejszym opakowaniu, o wiele lepiej wykonana. Jeszcze nie używałam ani jednego ani drugiego, a już czai się na to wszystko SĘP w postaci mojej córki. O nie, sęp tym razem nie wysępi. Niech SE sama weźmie i zabierze udział w konkursie, co nie?
piątek, 13 września 2013
Piątek Trzynastego
Nie będzie dzisiaj humoru z zeszytów szkolnych. Bo jest kolejny Piątek Trzynastego na moim blogu.
Niedawno śniła mi się TRZYNASTKA. Normalnie mi się śniła trzynastka. Nie zdawałam sobie zupełnie sprawy aż do dzisiaj że przecież dzisiaj właśnie jest trzynasty dzień miesiąca, w dodatku piątek. Nie żebym była jakaś specjalnie przesądna, czarne koty mnie nie straszą, no może z wyjątkiem Migusi która buszuje czasami po domu nocą w poszukiwaniu przygód. Ale Migusia się nie liczy, bo ma biały krawacik i dwie białe plamki na brzuszku, w dodatku szary podszerstek, więc rasowym czarnym kotem to ona nie jest.
Ale ta trzynastka... Ech, byle do soboty!
Niedawno śniła mi się TRZYNASTKA. Normalnie mi się śniła trzynastka. Nie zdawałam sobie zupełnie sprawy aż do dzisiaj że przecież dzisiaj właśnie jest trzynasty dzień miesiąca, w dodatku piątek. Nie żebym była jakaś specjalnie przesądna, czarne koty mnie nie straszą, no może z wyjątkiem Migusi która buszuje czasami po domu nocą w poszukiwaniu przygód. Ale Migusia się nie liczy, bo ma biały krawacik i dwie białe plamki na brzuszku, w dodatku szary podszerstek, więc rasowym czarnym kotem to ona nie jest.
Ale ta trzynastka... Ech, byle do soboty!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
