No więc miało być o kolczykach dzisiaj.
A wszystko zaczęło się od tego że nasza firma, czyli Uniwersytet w Edynburgu, została nominowana do nagrody The Times Dla Szkolnictwa Wyższego w jakiejś-tam-kategorii. I że ja zostałam zaproszona do udziału w tych uroczystościach, bo mój szef zamówił stolik na 10 osób i ktoś do tego Londynu musi jechać. No i trzeba tam jakoś wyglądać. To znaczy faceci na wysoki połysk, w muszkach, broń boże nie krawaty, babki zaś w pełnych kreacjach wieczorowych.
No i się zaczęło bo ja tak szczerze mówiąc to żadnej kreacji wieczorowej nie mam a jedyną czerwoną suknię którą miała to oddałam siostrze bo stała się za duża. No ale mam w szafie coś na specjalne okazje - niewielką czerwoną sukienkę, szytą trochę na wzór chiński, prostą, podkreślającą figurę, z krótkimi rękawkami i maleńką stójką zapinaną na obojczyku. Kupiłam ją sobie dawno temu jak byłam rozmiar 36, w jakiejś koszmarnie drogiej Galerii Handlowej, bo była w promocji czy przecenie i raz tylko nałożyłam bo mi się urosło. A sukienka leżała i czekała. No i się doczekała.
Niby nic, ale materiał doskonały, nie gniecący, nie jedwab bo jedwabne to mam tylko piżamy i szlafroki. Co ciekawe, materiał jest jakby dwuwarstwowy, na czerwonym tle rozrzucony duży czarny wzór, ale ciężko mi powiedzieć jaki bo raczej niesymetryczny i przypadkowy. Dość że wygląda ażurowo choć koronką nie jest, a na dodatek pokryty czarnym błyszczącym brokatem który się nie osypuje. Jest to mój skarb najdroższy i chyba przeznaczę ją na przedmiot posagowy dla moich dzieci. Chociaż jej nałożyć nie mogłam ze względu na rozmiar przez wiele lat, gdy tylko zobaczyłam buty które kolorystycznie i stylowo pasowały do tej sukienki jak komplet, od razu je kupiłam. Wysokie szpilki, czerwone z czarnym ażurowym wzorem, idealne!
No to mamy już sukienkę, mamy buty. Mam też malutką czarną torebeczkę. Specjalnie do sukienki kupiłam sobie specjalną halko-sukienkę modelującą figurę Shape Sensation firmy Triumph. Mąż dołożył eleganckie pończochy, bo pod takim strojem to przecież rajstopy głupio wyglądają, jak twierdzi. Fajnego mam męża, co nie?
No i teraz dodatki. Mam pierścionek z rubinem który dostałam od małżonka na 15 rocznicę ślubu. Łańcuszka nie potrzebuję bo szyja zakryta. Więc kolczyki. I tu się zaczęła jazda. W sklepach nie mogłam znaleźć niczego odpowiedniego, bo albo za duże albo za małe albo za czerwone albo za plastikowe. No to na ebay.
A na ebayu po prostu zwariowałam. Trzy dni siedziałam obserwując strony, przeszukując oferty z całego świata. A wszystko takie piękne, wszystkie te kolczyki bym chciała... A mogę tylko jedne. No i kiedy w końcu cudem zobaczyłam TE JEDYNE, których zdjęcie jest w poprzednim poście, po prostu musiałam je kupić. Kosztowały 10 razy tyle ile mogłam dać za chińszczyznę. Przyszły błyskawicznie.
Pokazałam je mężowi z niewinnym uśmieszkiem. Zapytał ile dałam. Powiedziałam prawdę. A on, że Pilgrim to jest belgijska firma i że za takie kolczyki to warto.
Takiego mam męża! Nawet na kolczykach się zna. Tylko skąd do cholery on wiedział co to Pilgrim?
czwartek, 10 listopada 2011
środa, 9 listopada 2011
Sprawdzono, poprawiono.
Właśnie przeglądałam swojego bloga i ze zdumieniem zauważyłam że część obrazków mi wcięło. A zdjęcia te są naprawdę ważne, bo na przykład w poście "Kot terrorysta" opisuję co się dzieje na fotce a fotki niet. Albo "Dywagacje na temat sztuki". W "April's Fool" zniknął mi rower który jest kwintesencją całego wpisu, a w "Burza i Dorotka"zaginął bucik o którym była mowa. Dlatego teraz brakujące/zniknięte zdjęcia powkładałam z powrotem, a jak ktoś był i nie widział to zapraszam ponownie.
I jeszcze jedno. Kupiłam sobie kolczyki. W rzeczywistości jeszcze piękniejsze niż na zdjęciu. Ale o tym w następnym poście :-)
I jeszcze jedno. Kupiłam sobie kolczyki. W rzeczywistości jeszcze piękniejsze niż na zdjęciu. Ale o tym w następnym poście :-)
Mama na Facebooku
Trochę długo mnie nie było, niby nic się nie wydarzyło a jazda była na okrągło. Byłam bardzo "buzzy" czyli bizzi jak tu mówią, znaczy zaganiana, zajęta, nie miałam czasu. No ale do rzeczy.
Moja mama kupiła sobie komputer. No niby nic wielkiego, komputer teraz każdy ma, ale ona nie miała a uważała że powinna, bo po pierwsze musi przecież z córkami gadać na Skypie, a jak gadać jak nie ma komputera? Po drugie zakupy się robi przez internet i rachunki płaci, do tej pory to wszystko robiła dla niej moja siostra, ale mama też by chciała, sama, bez proszenia. A po trzecie (i chyba najważniejsze hihi) to przecież Diabełek (wnuk, czyli syn tej siostry która ma ADHD, właściwie to on ma ale to chyba po niej) przychodzi do niej czasami i nie ma co ze sobą zrobić a tak lubi komputery... No to kupiła i ma. I nawet tato, który z nowoczesną techniką tyle ma wspólnego że się już nauczyć dzwonić i odbierać rozmowy na komórce, nawet tato sobie raz usiadł i próbował ruszać myszką.
No i wczoraj telefon.
Mama do mnie: Wiesz, wysłałam do Księżniczki (moja córka, babci wnuczka) zaproszenie na Facebooka, a teraz to jej wcale nie widzę i nie wiem o co chodzi i masz jej natychmiast powiedzieć że ma mnie dodać.
Ja do córki: Dlaczego Babci nie zakceptowałaś na Facebooku? Ona się martwi że cię nie widzi.
Córka do mnie: Bo ja myślałam że to ty się podszywasz pod Babcię, żeby mnie podglądać i ją usunęłam.
Ja do córki: Ale to Babcia była, prawdziwa!
Córka do mnie: A ja Babci nie zaakceptuję bo ty mnie i tak będziesz podglądać! A poza tym nie wchodzę już na Facebooka bo jest do d...
Ja do córki: Jak to będę jak nie będę, przecież to Babci konto, ja nie znam hasła!
Mama do mnie: No i co tam tak gadacie?
Ja do Mamy: Ona cię nie zakceptuje bo ją będziesz podglądać, a poza tym ona już nie wchodzi na Facebooka bo mówi że jest do d...
Mama do mnie: No jak to nie zaakceptuje, to zrób coś żebym ja ją widziała.
Ja do Mamy: Dobrze Mamo, postaram się coś zrobić ale nie wiem co i nie obiecuję.
Mama do mnie: Ale ty mnie zaakceptowałaś?
Ja do Mamy: Tak Mamo, ja ciebie tak.
No więc mam jeszcze jednego znajomego na Facebooku. Mama zassała Allegro. A na Farmville posunęła się o kilka poziomów w jeden wieczór!
Moja mama kupiła sobie komputer. No niby nic wielkiego, komputer teraz każdy ma, ale ona nie miała a uważała że powinna, bo po pierwsze musi przecież z córkami gadać na Skypie, a jak gadać jak nie ma komputera? Po drugie zakupy się robi przez internet i rachunki płaci, do tej pory to wszystko robiła dla niej moja siostra, ale mama też by chciała, sama, bez proszenia. A po trzecie (i chyba najważniejsze hihi) to przecież Diabełek (wnuk, czyli syn tej siostry która ma ADHD, właściwie to on ma ale to chyba po niej) przychodzi do niej czasami i nie ma co ze sobą zrobić a tak lubi komputery... No to kupiła i ma. I nawet tato, który z nowoczesną techniką tyle ma wspólnego że się już nauczyć dzwonić i odbierać rozmowy na komórce, nawet tato sobie raz usiadł i próbował ruszać myszką.
No i wczoraj telefon.
Mama do mnie: Wiesz, wysłałam do Księżniczki (moja córka, babci wnuczka) zaproszenie na Facebooka, a teraz to jej wcale nie widzę i nie wiem o co chodzi i masz jej natychmiast powiedzieć że ma mnie dodać.
Ja do córki: Dlaczego Babci nie zakceptowałaś na Facebooku? Ona się martwi że cię nie widzi.
Córka do mnie: Bo ja myślałam że to ty się podszywasz pod Babcię, żeby mnie podglądać i ją usunęłam.
Ja do córki: Ale to Babcia była, prawdziwa!
Córka do mnie: A ja Babci nie zaakceptuję bo ty mnie i tak będziesz podglądać! A poza tym nie wchodzę już na Facebooka bo jest do d...
Ja do córki: Jak to będę jak nie będę, przecież to Babci konto, ja nie znam hasła!
Mama do mnie: No i co tam tak gadacie?
Ja do Mamy: Ona cię nie zakceptuje bo ją będziesz podglądać, a poza tym ona już nie wchodzi na Facebooka bo mówi że jest do d...
Mama do mnie: No jak to nie zaakceptuje, to zrób coś żebym ja ją widziała.
Ja do Mamy: Dobrze Mamo, postaram się coś zrobić ale nie wiem co i nie obiecuję.
Mama do mnie: Ale ty mnie zaakceptowałaś?
Ja do Mamy: Tak Mamo, ja ciebie tak.
No więc mam jeszcze jednego znajomego na Facebooku. Mama zassała Allegro. A na Farmville posunęła się o kilka poziomów w jeden wieczór!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
