piątek, 23 maja 2014

Humor na weekend

Mam nadzieję że nie obrażę dzisiaj niczyich uczuć religijnych :-)
Ja się pośmiałam, mam nadzieję że rozweselę i Was.



---------------
Zakonnica macha na stopa i zatrzymuje jej się piękna kobieta w sportowym kabriolecie.
Po chwili jazdy zakonnica pyta się kobiety:
- Taki ładny samochód skąd na to ma pani pieniądze?
- A mam takiego jednego, puszczę się z nim parę razy i mi kupuje ładne samochody.
Jadą dalej a zakonnica znowu się pyta:
- A ta biżuteria skąd?
- A to taki inny przyjaciel mi kupuje, wystarczy że prześpię się z nim kilka razy.
Wieczorem gdy zakonnica śpi w swoim pokoju, ktoś puka i mówi:
- Siostro to ja, ksiądz Józef.
A zakonnica na to:
- Niech sobie ksiądz Józef te czekoladki w dupę wsadzi!


---------------
Papież umiera, u wrót raju św. Piotr go pyta:
- Ktoś ty?
- Ja? biskup Rzymu.
- Biskup Rzymu? Nie kojarzę.
- No, namiestnik Pański na Ziemi.
- To Bóg ma namiestnika? Nic mi o tym nie wiadomo.
- Jestem głową kościoła katolickiego!
- A co to takiego?
- ....
- Dobra. Czekaj tu, idę spytać szefa.
- Panie Boże, masz chwilkę? Jest tu taki jeden, mówi, że jest papieżem, Twoim namiestnikiem na Ziemi, głową czegoś tam..
- Nie kojarzę. Ale moment... Jezusie, może ty coś o tym wiesz?
- Nie, tato, nie kojarzę. Ale pójdę z nim pogadać.
Po chwili wraca Jezus zwijając się ze śmiechu i mówi:
- Pamiętacie to kółko wędkarskie, które założyłem 2000 lat temu?
- No, i?
- Oni do tej pory działają!


---------------
Nowy ksiądz był spięty, bo miał prowadzić swoją pierwszą mszę w parafii.
Postanowił dodać do święconej wody kilka kropelek wódki, żeby się rozluźnić, i tak się stało.
Czuł się wspaniale.
Gdy po mszy wrócił do pokoju znalazł list:
"Drogi Bracie, następnym razem dodaj kropelki wódki do wody, a nie kropelki wody do wódki. A teraz słuchaj i zapamiętaj:
- Msza trwa godzinę, a nie dwie połówki po 45 minut;
- Jest 10 przykazań, a nie 12;
- Jest 12 apostołów, a nie 10;
- Krzyż trzeba nazwać po imieniu, a nie to "duże T";
- Na krzyżu jest Jezus, a nie Che Guevara;
- Jezusa ukrzyżowali, a nie zaj**ali i to Żydzi, a nie Indianie;
- Nie wolno na Judasza mówić "ten sk**wysyn";
- Ci co zgrzeszyli idą do piekła, a nie w pizdu;
- Inicjatywa, aby ludzie klaskali była imponująca, ale tańczyć makarenę i robić pociąg to przesada;
- Opłatki są dla wiernych, a nie jako deser do wina;
- Poza tym Maria Magdalena była jawnogrzesznicą, a nie k**wą;
- Kain nie ciągnął kabla, tylko zabił Abla;
- Na początku mówi się "Niech będzie pochwalony", a nie "k**wa mać";
- A na koniec mówi się "Bóg zapłać", a nie "ciao";
- Po zakończeniu kazania schodzi się z ambony po schodach, a nie zjeżdża po poręczy.
- Ten obok w "czerwonej sukni", to nie był transwestyta. To byłem ja, Biskup.
Amen!"



Słonecznego weekendu!

środa, 21 maja 2014

A Migusia była niegrzeczna

Pamiętacie jak opowiadałam Wam o nocnym spacerze mojej córki z kotami?

Poszła sobie ona z nimi i wczoraj. I wszystko było okej do czasu gdy z niektórych podwórek zaczęły wyłazić inne koty bo przecież musiały bronić swego terenu. Oczywiście że koty na siebie syczały i warczały, to normalne przeceiż jest, ale w niesłychanym stopniu zakłóciło to całą sielankową koncepcję spaceru córki. Udało im się jednak jakoś poruszać w spowolnionym tempie. W czasie konfrontacji Tigusia z innymi kotami Migusia tchórz nad tchórze chowała się pod samochodami, trzeba było ją stamtąd wyciągać prawie siłą. W końcu Tiguś gdzieś się zawieruszył, a Migusia zostając sama ze swoją ludzką siostrą, zaczęła się zachowywać jak prawdziwie niegrzeczna młodsza siostra. Uciekała na murki, na płoty, wskoczyła nawet na płot zakończony zasiekowym drutem kolczastym, z którego córka musiała ją ściągać, przełaziła przez każdą napotkaną bramę, włamywała się ludziom na podwórka, no koszmar pani, koszmar... Biedna dziewczyna w końcu, bojąc się że kota po prostu zgubi (no ale jak można zgubić kota na pustej ulicy dwieście metrów od domu?) zabrała Migusię pod pachę i tyle było ze spaceru.

Zła Migusia, zła, niegrzeczna....


Udało mi się zrobić trzy zdjęcia z okna... Szukajcie kotów...






wtorek, 20 maja 2014

Podejrzane w trasie

Lubię czytać co ludzie mają ponalepiane na samochodach. Dzisiaj van przede mną miał na sobie taką tabliczkę. Bardzo mi się spodobała. Też bym dzisiaj chciała zadzwonić do pracy że jestem martwa ...



Jeszcze tylko jedno nudne spotkanie. Oby do wieczora!

Pozdrawiam wszystkich którzy są dziś tak leniwi jak ja.